Lato ma wyjątkową i niezapomnianą atmosferę., na którą wszyscy co roku czekamy. Zapach morza, ciepłe powietrze na skórze, powolne wieczory i to uczucie, gdy po pierwszych słonecznych dniach kolor skóry zaczyna się pięknie zmieniać. Wiele kobiet marzy o pięknej brązowej opaleniźnie, ale jednocześnie nie chce, aby ich skóra po wakacjach wyglądała na wysuszoną, zmęczoną czy podrażnioną i właśnie dlatego w ostatnich latach coraz częściej mówi się o aktywatorach opalenizny.
Mimo to wiele kobiet wciąż nie wie, czym właściwie jest aktywator opalenizny, jak działa i czym różni się od klasycznego produktu do opalania z SPF. Często zdarza się, że kobiety mylą aktywator z samoopalaczem lub oczekują, że będzie automatycznie chronił skórę przed słońcem. Prawda jest jednak dużo ciekawsza.
Aktywator opalenizny nie działa bowiem na zasadzie ochrony skóry ani sztucznego zabarwienia. Jego zadaniem jest wsparcie naturalnego procesu opalania. Pomaga skórze pobudzić produkcję melaniny – pigmentu, który sprawia, że skóra na słońcu ciemnieje. Im lepiej skóra jest przygotowana na promieniowanie słoneczne, tym piękniej, równomierniej, a często i szybciej potrafi się opalić. I właśnie tu pojawia się jedna z największych różnic między produktem z SPF a aktywatorem opalenizny.
Aktywator opalenizny nie zawiera SPF
To chyba najczęstsza pomyłka i błąd, o którym wiele kobiet nie wie. Wiele kobiet myśli, że aktywator opalenizny służy jako ochrona przed słońcem, ale jego rola jest zupełnie inna. Produkty z SPF chronią skórę przed promieniowaniem UV, pomagają zminimalizować poparzenia, uszkodzenia skóry, powstawanie przebarwień czy przedwczesne starzenie. Właśnie dlatego ochrona SPF powinna być latem absolutną podstawą każdej letniej rutyny pielęgnacyjnej.
Aktywator opalenizny, przeciwnie, wspiera sam proces opalania. Pomaga skórze pobudzić produkcję melaniny – pigmentu, który sprawia, że skóra na słońcu ciemnieje. Dobry aktywator nie działa więc jak samoopalacz i nie zabarwi cię na brąz w kilka minut. Jego zadaniem jest przygotowanie skóry na słońce i wsparcie naturalnej, równomiernej i intensywniejszej opalenizny.
Właśnie dlatego SPF i aktywator opalenizny wzajemnie się nie wykluczają, a wręcz przeciwnie, w idealnym przypadku uzupełniają się. Bardzo ważne jest jednak prawidłowe nakładanie produktów warstwami. Jako pierwszy na skórę powinien być nałożony produkt do opalania z filtrem SPF, który chroni skórę przed promieniowaniem UVA i UVB, poparzeniem oraz przedwczesnym starzeniem się skóry. Dopiero potem nakłada się aktywator opalenizny, który wspiera sam proces opalania i nadaje skórze piękny brązowy efekt.
Wiele z was wciąż obawia się, że stosując produkt z SPF, w ogóle się nie opalicie, jednak prawda jest odwrotna. Skóra potrafi pięknie się opalić także przy stosowaniu ochrony SPF — tylko w sposób zdrowszy, bezpieczniejszy i bardziej kontrolowany. Opalenizna bywa przy tym bardziej równomierna, utrzymuje się dłużej, a skóra po lecie nie wygląda na tak wysuszoną ani zmęczoną. Właśnie połączenie ochrony SPF i dobrego aktywatora opalenizny jest dziś uważane za idealny sposób nowoczesnego i zdrowszego opalania.
Nie każdy aktywator jest taki sam
Czasy, gdy celem było leżenie całymi godzinami na słońcu bez żadnej pielęgnacji, na szczęście minęły, a współczesne kobiety oczekują od opalania więcej. Pragną zdrowej skóry, nawilżenia, naturalnego brązowego odcienia, efektu glow i produktów bez zbędnej chemii. Chcą, aby ich skóra wyglądała pięknie nie tylko podczas wakacji, ale też po powrocie do domu.
Z tego powodu na pierwszy plan zaczęły wysuwać się naturalne aktywatory opalenizny. W przeciwieństwie do wielu klasycznych produktów do opalania nie ograniczają się do efektu tłustej skóry na słońcu. Zawierają oleje roślinne, antyoksydanty i substancje aktywne, które podczas opalania skórę odżywiają i pomagają jej znacznie lepiej radzić sobie z obciążeniem słońcem. Wiele popularnych produktów do opalania zawiera syntetyczne kompozycje zapachowe, oleje mineralne lub składniki, które niepotrzebnie obciążają skórę. Efektem bywa wysuszona skóra, łuszczenie się lub uczucie ściągnięcia po opalaniu. Naturalne aktywatory działają inaczej i nie tylko wspierają skórę podczas opalania, ale jednocześnie pomagają jej zachować nawilżenie, elastyczność i zdrowy wygląd.
Dlaczego kobiety dosłownie zakochały się w OREŠÁKU?
Jeśli istnieje produkt, który co roku staje się stałym elementem wakacyjnych walizek, to właśnie Orešák. Ogromną zaletą Orešáku jest sam sposób wytwarzania głównego składnika, którym jest ręcznie przygotowywany macerat zielonych orzechów włoskich w bio oliwie z oliwek pochodzącej z ekologicznego rolnictwa. To właśnie zielone orzechy włoskie są znane z tego, że wspierają ciemniejszą, intensywniejszą i głębszą opaleniznę skóry.
Ekstrakt ze złotej algi laminaria ochroleuca pomaga jednocześnie koić skórę, wspierać jej elastyczność i chronić ją przed czynnikami zewnętrznymi podczas intensywnego opalania. W połączeniu z olejami roślinnymi Orešák działa więc nie tylko jako aktywator opalenizny, ale też jako odżywcza letnia pielęgnacja skóry.
A co z aktywatorem URUCUM?
Wiele z was często staje przed pytaniem: „Wybrać Orešák czy Urucum?”
Choć oba produkty wspierają piękną opaleniznę, ich główny składnik działa zupełnie inaczej. Podczas gdy Orešák bazuje głównie na ekstrakcie z orzechów włoskich i efekcie brązu, Urucum opiera się na tropikalnej roślinie annatto – znanej jako urucum. Pochodzi z lasu amazońskiego i od stuleci była wykorzystywana przez rdzenne plemiona do ochrony skóry, barwienia ciała czy włosów. To właśnie dzięki wysokiej zawartości naturalnych pigmentów i karotenoidów urucum stał się jednym z najbardziej lubianych składników w produktach wspierających opalanie.
Ogromną zaletą urucum jest jego ekstremalnie wysoka zawartość betakarotenu — zawiera go nawet stukrotnie więcej niż klasyczny olej z marchwi. Właśnie dlatego tak skutecznie wspiera produkcję melaniny, przygotowuje skórę na słońce i pomaga uzyskać naturalną, złocistą i długotrwałą opaleniznę. Poza tym urucum jest bogaty w wiele pierwiastków śladowych, takich jak cynk, magnez, wapń, miedź czy selen, które pomagają chronić skórę przed stresem oksydacyjnym i przedwczesnym starzeniem. Urucum pokochają więc kobiety, które wolą naturalny efekt sun-kissed zamiast bardzo ciemnego brązu. Orešák jest z kolei idealny dla tych, które chcą wyrazistszej, głębszej i intensywniejszej wakacyjnej opalenizny.
Olejek czy masło?
To kolejna rzecz, której wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy. Nie jest bowiem obojętne, czy latem używasz olejku czy masła do opalania. Aktywatory w formie olejku są lżejsze, pięknie się rozprowadzają i tworzą na skórze charakterystyczny błyszczący letni efekt glow. Są idealne do intensywnego opalania przy basenie lub nad morzem. Skóra po nich wygląda promiennie i na brązowo.
Masła działają nieco inaczej. Mają gęstszą konsystencję, bardziej odżywiają skórę i pomagają zamknąć w niej nawilżenie. Są idealne dla kobiet o suchej skórze lub tych, które po opalaniu mają skłonność do łuszczenia się.
Właściwa pielęgnacja jest najważniejsza
Piękna brązowa skóra nie jest dziś dziełem przypadku, lecz efektem nawilżenia, wartościowych składników i odpowiednio dobranych produktów, które podczas lata niepotrzebnie nie obciążają skóry. Dlatego coraz częściej poszukiwane są naturalne aktywatory opalenizny, które oprócz samej opalenizny zapewniają też odżywienie, elastyczność skóry, nawilżenie, ochronę przed wysuszeniem i zdrowszy wygląd skóry.
Bardzo ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że opalenizna nie polega na tym, jak bardzo ciemna jest skóra, ale na tym, jak zdrowo wygląda. Najważniejszym wskaźnikiem prawidłowej opalenizny jest w efekcie to, że skóra po wakacjach nie piecze, nie szczypie i nie wygląda na zmęczoną. Wręcz przeciwnie, pozostaje delikatna, rozświetlona i zdrowa nawet po dniach spędzonych na słońcu. I właśnie dlatego to Orešák i Urucum są największymi bestsellerami lata. Czy wybierzesz intensywny brązowy efekt Orešáku, czy naturalną złocistą opaleniznę Urucum, najważniejsze jest, aby twoja skóra była rozświetlona, a przede wszystkim zdrowa. Abyś czuła się chroniona, piękna i sobą.





